cofnij Stare Dobre Małżeństwo
"Pod wielkim dachem nieba"
zamknij
01 - Imperatyw
02 - Czekanie na wiosne
03 - Koncert
04 - Szczescie
05 - Cialo me wklete w korowod istnienia
06 - W zakatku cmentarza
07 - Boze, pelen w niebie chwaly
08 - Pozegnanie
09 - Piosenka dla piosenki
10 - Noc albo oczekiwanie na sniadanie
11 - Czlowiek czlowiekowi
12 - Gdziekolwiek
13 - Blogo bardzo slawil bede ten dzień
14 - Wedrowka zycie jest czlowieka




Stare Dobre Małżeństwo - Imperatyw

Będziemy szli nieprzerwanie
W ulewie, skwarze, huraganie
Przez chwiejne mosty, grząskie bagna
Chaszcze pustynie i mokradła
e9 C7+
a7 G H7
G C G
a7 G H7
Będziemy szli przez zamiecie
Przez grudnie, marce, czerwce, sierpnie
Upalne lata, mroźne zimy
Będziemy szli - nie zawrócimy
e9 C7+ e9 C7+
a7 G H7
C7+ e9
a7 H7
Z wiarą w następny zakręt drogi
Co znów okaże się nie ten
W tajne przymierze z Panem Bogiem
W naszego trudu jakiś sens
C G H7
G C D
G a7 H7
e9 C7+
Będziemy szli bez wytchnienia
Upadający ze zmęczenia
Bez gromkich fanfar i okrzyków
Bez pozy dumnych wojowników
Będziemy szli - wbrew logice
Powolnym marszem całe życie
Będziemy mówić, że już dosyć
I dalej, dalej, dalej kroczyć ...
Z wiarą w następny zakręt drogi
Co znów okaże się nie ten
W tajne przymierze z Panem Bogiem
W naszego trudu jakiś sens

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Czekanie na wiosnę

Nie wierz, gdy mówią, że chcemy jedynie
Z głodu nie marnieć i ustrzec się chłodu
Złe sny uciszamy, by słyszeć wyraźniej
Czy na rzece naszej pękają już lody
h G0
Fis h
G D
e Fis
Pozorna cisza. Lecz wytrwałość nasza
Rozpali każde już ostygłe słowo
Na nowo nazwie, co ponazywane
Nadziei znów pozwoli nam skosztować
C0 e
A Fis
h e
Fis G0 Fis74 Fis7
Tak wciąż uparcie czekamy na wiosnę
Schowani w myśli niepokornych kokon
Bez strachu patrząc wrogom prosto w oczy
Dyktując wojnę fałszywym prorokom
Pozorna cisza. Lecz wytrwałość nasza
Rozpali każde już ostygłe słowo
Na nowo nazwie, co ponazywane
Nadziei znów pozwoli nam skosztować

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Koncert

W kołnierz wtulam twarz
Chowam się przed miastem
Jego cienie złocą w mojej twarzy wąwóz
Trzeszczy jak ułamek szkła
Mój codzienny niepokój
Jak wydostać się z cienia
Może wtedy
H7 e
H7 e
C G H7
C G
a G
C G
H7
Gdyby koncert grać
Ten na trąbki i skrzypce
Tak, by dźwięki ułożyły się w wiersz
Gdyby łyżką światła
Rozweselić to wszystko
Żeby we mnie zaśpiewało coś też
C
G
C G
C
G
H7 e
Rośnie we mnie mgła
Jak ze studzien stu
Nie wiem, ilu trzeba ksiąg, by ją rozwiać
Jedno wiem, że muszę biec
Póki sił mi wystarczy
Póki tylko ta nuta...
Mam ją w sobie!
Będę koncert grać
Ten na trąbki i skrzypce
Tan, by dźwięki ułożyły się w wiersz
Będę łyżką światła
Rozweselać to wszystko
Żeby w tobie zaśpiewało coś też

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Szczęście

Coś srebrnego dzieje się w chmur dali
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list
Myśmy długo na siebie czekali
Jaki ruch w niebiosach ! Słyszysz burzy świt?
C e (G) F C
e F G
Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną
Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?
Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno
Ze przed jego blaskiem uchodzimy w cień?
Czemuż ono w mroku szuka treści
I rozgrzesza nicość i zatraca kres?
Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści
Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez...

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Ciało me wklęte w korowód istnienia

Ciało me, wklęte w korowód istnienia,
Wzruszone słońcem od stóp aż do głów,
Zna ruchy dziwne i znieruchomienia,
Które zeń w śpiewie przechodzą do słów.
a H7
a H7 e
Zna pląsy gwiezdne, wszechświatów taneczność
I wir i turkot rozszalałych jazd -
Pieśnią jest życie i pieśnią jest wieczność
W takt mego serca i nie moich gwiazd !
Gdy wieczór na noc się układa,
Zmierzchami tłumiąc purpurowy żal,
Bóg, niby z nieba strącona kaskada,
W pierś mą uderza i rozdzwania w dal...
D C
D e
I drgają w piersi rozdzwonione losy,
Bije do głowy rozśpiewana krew,
I pieśnią całe ogarniam niebiosy,
I ziemię całą widzę poprzez śpiew !
Ciało me, wklęte w korowód istnienia,
Wzruszone słońcem od stóp aż do głów,
Zna ruchy dziwne i znieruchomienia,
Które zeń w śpiewie przechodzą do słów.

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - W zakątku cmentarza

Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,
Że w obczyźnie cmentarza czują się - bezdomnie -
A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod
Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.
C F C F C F G
C F C F G
C F C F C F G
e a G
Maria z Bzówka - wygody wspomina izdebne,
Słońce - w łóżku, wiatr w sieni - i ogród macierzyn,
Gdzie było tyle w radości uchodzących ścieżyn,
A wszystkie takie - trafne i drzewom - potrzebne !
F G C F C F
F G C
F C F C F G
F G C
Żebrak, co się zadławił na śmierć krztyną chleba -
Kijem niegdyś wędrownym obłędnie się babrze
W nieodgadle błękitnym - pełnym Boga - chabrze,
By zeń dla snu wiecznego wydłubać - źdźbło nieba.
Mnich, co po to byt ziemski tłumił bez szemrania,
By pędzić żywot wieczny w sposób nienaganny -
Kreśli palcem na próchnie list do panny Anny
Życząc rychłego w kwiatach - zmartwychwstania.
Panna Anna udaje, że jest - w bezżałobie
I biorąc na kolana młodą mgłę - pieszczochę -
Ukradkiem z pajęczyny tka zwiewną pończochę
Dla brzozy, co tkwi boso na kochanka grobie.
A opodal - mniej więcej naprzeciw rozstaju,
We fraku bezrozumnie skąsanym przez szczura,
Na czele kilku cieni żeńskiego rodzaju
Nieboszczyk Madaleński - prowadzi mazura.
Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,
Że w obczyźnie cmentarza czują się - bezdomnie -
A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod
Wiecznością, co się w jarach gęstwi bezprzytomnie.

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Boże, pełen w niebie chwały

Boże, pełen w niebie chwały,
A na krzyżu - pomarniały -
Gdzieś się skrywał i gdzieś bywał,
Żem Cię nigdy nie widywał ?
Żem Cię nigdy nie widywał ?
G C D G
C D G
h
C G D
G D G
Wiem, że w moich klęsk czeluści
Moc mnie twoja nie opuści !
Czyli razem trwamy dzielnie,
Czy też każdy z nas oddzielnie ?
Czy też każdy z nas oddzielnie ?
Mów, co czynisz w tej godzinie,
Kiedy dusza moja ginie ?
Czy łzę ronisz potajemną,
Czy też giniesz razem ze mną ?
Czy też giniesz razem ze mną ?

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Pożegnanie

la la la la la la la
la la la la
la la la la la la la la
la la
la la la la la la la la la
la la la la la la la
G D

G D Fis
G0
h G D
Fis G0 Fis
Może się spotkamy znów po kilku latach
Może właśnie tutaj lub na końcu świata
Będziesz wtedy inna - ja wciąż taki sam
Może nam się uda zacząć jeszcze raz
h Fis G0 h
G D Fis
G D Fis h
G D Fis
Dzisiaj muszę odejść - już mnie nie zatrzymuj
Przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło
Rozstawiłaś straże wokół moich snów
Daj mi wreszcie spokój - dosyć mam już słów
la la la...
Wrócę tu na pewno, gdy nadejdzie pora
Zapamiętaj tylko, co mówiłem wczoraj
Zapamiętaj tylko, że się nie zmieniłem
Myślę, co myślałem, wierzę w co wierzyłem
Wrócę, gdy zrozumiesz - już po kilku latach
Może właśnie tutaj będzie koniec świata
Będziesz wtedy inne - ja wciąż taki sam
Może nam się uda zacząć jeszcze raz ...
la la la...

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Piosenka dla piosenki

W zachwycie dziewiczym
Dzień przebywszy ten
To teraz wędrowcze
Żeń się z nocką, żeń
G
e G
a
C D D7
Przy nagim ognisku
Weź wyciągnij się
I miłuj się z ogniem
Dokładając drew
Już woda w kociołku
Durli durli wrze
Ach święta wieczerza
Też cudowna rzecz
Nad głową wiatr szumi
Wiecznie nową pieśń
A w tobie cichutko
I dlatego wiesz
Żeś jej źródłem jest
Ona twoim też
G
e G
a
C D7
C
D e

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Noc albo oczekiwanie na śniadanie

Ty się pochyl róża-bóg
Ty się do mnie pochyl i
I na ucho jak kolczyk róża-bóg
aAAAaa
a e
a e
G a
G e
Moje ucho ma dzban
Z niego pić tylko tobie nikomu
A twój kolczyk jak ucho na dzban
aAAAaa
O modlitwy mnie wabisz
O, wabisz, że błysk noża
W najpiękniejsze serce kozy
aAAAaa
Z tobą czystość zachować to gorzej
Każdy lew by się spalił już dawno
Las popiołu z jego grzywy nic więcej
aAAAaa
Ty się pochyl róża-bóg
Ty się do mnie pochyl we mnie
Wytryśniemy jak słońce wytryśnie
aAAAaa

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Człowiek człowiekowi

Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
g d
F g
Lecz ty się nie daj zgnębić
Lecz ty się nie daj spętlić
Człowiek człowiekowi szpadą
Człowiek człowiekowi zdradą
Lecz ty się nie daj zgładzić
Lecz ty się nie daj zdradzić
Człowiek człowiekowi pumą
Człowiek człowiekowi dżumą
a e
G a
Lecz ty się nie daj pumie
Lecz ty się nie daj dżumie
Człowiek człowiekowi łomem
Człowiek człowiekowi gromem
Lecz ty się nie daj zgłuszyć
Lecz ty się nie daj skruszyć
Człowiek człowiekowi wilkiem
Lecz ty się nie daj zwilczyć
Człowiek człowiekowi bliźnim
Z bliźnim się możesz zabliźnić
h fis
A h
H fis
A h A h

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Gdziekolwiek

Gdziekolwiek jesteś
Wyjdź za bramę !
Idź na pola,
Słysz wołanie !
To ja wołam
G a
C G
a C
G
a C G
Gdziekolwiek jestem,
To mnie nie ma.
Jest maligna,
Bo cię nie ma.
Jest pustynia.
Gdziekolwiek jesteś,
To cię nie ma.
Jest maligna,
Bo mnie nie ma.
Jest pustynia.
Gdziekolwiek jestem,
Tam ty jesteś
Tak jesteśmy
Jak milczenie
Po tej pieśni.
Jak dwa jabłka
Na czereśni.

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Błogo bardzo sławił będę ten dzień

Błogo bardzo sławił będę ten dzień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Nawet gdy to będzie śmierci mej dzień,
Może jednak narodzę się wcześniej.
a C G a
C G a e G
F d G a
F G a e G
Nie będzie za mną chodził mój cień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Straszny i zwęglony, czarny mój cień;
Drzewo gromem rażone w lesie.
Spał będę w nocy a nie spał w dzień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Jasny, bez demonów będzie mój sen,
Zaś na jawie nie zjedzą mnie pleśnie.
Pójdę bezpowrotnie daleko, hen,
Kiedy na nowo się narodzę;
Wszędzie na miłość głuchy jak pień,
Będę w sadach obrywał czereśnie

cofnij        




Stare Dobre Małżeństwo - Wędrówką życie jest człowieka

Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie wciąż,
Dalej wciąż,
Dokąd? Skąd?
Dokąd? Skąd?
Dokąd? Skąd?
e G
D
e
G
D
e
Jak zjawa senna życie jest człowieka;
Zjawia się, dotknąć chcesz,
Lecz ucieka?
Lecz ucieka !
Lecz ucieka !
To nic ! To nic ! To nic !
Dopóki sił,
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść !
C G D
C
G D
e
To nic ! To nic ! To nic !
Dopóki sił,
Będę szedł ! Będę biegł !
Nie dam się !
Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie tam,
Idzie tu,
Brak mu tchu,
Brak mu tchu ?
Brak mu tchu !
Brak mu tchu !
Jak chmura zwiewna życie jest człowieka !
Płynie wzwyż,
Płynie w niż !
Śmierć go czeka?
Śmierć go czeka !
Śmierc go czeka !
To nic...

cofnij